Nie da się ukryć, że najważniejsza na świecie jest zawsze mama, nikt nie jest, w stanie zastąpić nawet, w najmniejszym ułamku mamy, Dla maluszków mama jest kimś, kto kołysze do snu, czyta bajki, przytula, karmi, pociesza. Jest obecna 24 na dobę. Ważna i zarazem kochana może okazać się ciocia i nie ma to znaczenia czy jest to „prawdziwa” ciocia, czy „przyszywana”.

Można być ciocią, w różnym wydaniu. Można być zazdrosną ciocią, ciocią na dystans, ale można też być ciocią przyjaciółką, która będzie lekiem na całe zło. Takiej cioci można się zwierzyć z problemów i mieć pewność, że nikomu nie powie. Można się poskarżyć na rodziców, czy też opowiedzieć o swojej pierwszej miłości. Można jej się, poradzić wiedząc, że, zawsze na wszystko znajdzie rozwiązanie.

Jestem ciocią  tą bliską z którą, wiążą więzi krwi, ale też jestem ciocią „przyszywaną”. Tak naprawdę większość z tych moich kochanych urwisów jest już dorosła bądź prawie dorosła. Nie potrzebują już tak tej swojej „starej ciotki”, ale wiedzą, że, zawsze mogą na mnie liczyć.

Jestem ciocią i lubię nią być. Od kilku dni do mojej gromadki „kochanych serduszek” dołączył mały aniołek któremu, też chcę ofiarować swoją miłość, ciepło i czas. Bo wiem, że, najfajniejsza ciocia to nie ta, co obdarowuje prezentami czy upominkami, bo co po zabawkach które, się psują czy po czekoladkach które, się zje. Dzieci potrzebują takiej cioci która, zawsze znajdzie czas na zabawę, rozmowę, która, przytuli i zawsze poda pomocną dłoń. Świetna zabawa i miło spędzony czas na zawsze zostaje, w pamięci dzieci.

Od wychowania są rodzice, a ciocia uczy jak wychowywać rodziców.

Ten wpis dedykuję mojemu najmłodszemu słodziakowi „A”.