Miesiąc: Sierpień 2018

Nadzieja na lepsze

Kiedy Twój świat wiruje i jest przewracany do góry nogami? zazwyczaj jak się zakochasz. Wszystko wtedy przestaje być szare i nabiera kolorów, które można porównać do kolorów tęczy. Uśmiech nie schodzi z twarzy, każda wiadomość od ukochanej osoby sprawia, że śmiejesz się do telefonu. Potrafisz rozmawiać godzinami, czas wtedy jakby stał w miejscu. Nie czujesz zmęczenia, nabierasz chęci i się zaczynasz coraz bardziej angażować. Pierwsze spotkanie, pierwsze pocałunki i przytulanie powoduje, że serce Ci bije ze zdwojoną siłą, robi się gorąco a, w brzuchu grasuje tysiące motylków, które dają o sobie bardzo mocno znać. Ten cały stan, jaki odczuwasz na początku to stan zauroczenia. Czasem kończy się na zauroczeniu i nie ma mowy o miłości. Bywa i tak, że zauroczenie zamienia się w miłość.

Kiedy kończy się ten cały stan „ogłupienia” zaczyna się miłość a, zarazem zaczyna się życie a, jak wiadomo, życie jest cholernie ciężkie. Już nie patrzymy tak często przez różowe okulary, bo przecież życie to nie tylko te piękne chwile, ale też zmartwienia, kłopoty, zmęczenie, brak czasu. Sex, który jest tak, ważny w związku też zaczyna schodzić na dalszy plan. Zapominamy o tym, co było na początku kiedy, to ten stan zauroczenia i euforii dawał nam tyle satysfakcji, przyjemności i zadowolenia z każdej wspólnej chwili. Czy nadal tak nie może być?! Potrzeba solidnego fundamentu i nieustannej pracy. Trzeba umieć podziękować za wspólne chwile i znajdować dla siebie czas. Trzeba umieć wyciągać wnioski z tych gorszych momentów w związku a, takie pojawiają się niezależnie od stażu.

Mój 17 letni związek rozpadł się, bo nie byliśmy w 100% sobą, bo nie byliśmy najlepszą wersją siebie. Nie umieliśmy ze sobą rozmawiać, nie potrafiliśmy iść na kompromisy. Wszystko, co było w naszym związku odbywało się na zasadzie „coś za coś”. W którymś momencie naszego wspólnego życia pojawiło się zaniedbanie, nie było już czułych słów i tego całego „małego” szaleństwa. Nie było czasu, wsparcia i chęci. Wtedy, też skończyła się miłość.

Teraz już wiem, że zaniedbanie zabija radość z życia, zabija zaufanie, zabija miłość. Teraz już wiem, jak ważne jest mieć dla siebie czas, wiem, jak ważne jest, podziękowanie za wspaniałe momenty. Teraz już wiem, że trzeba ze sobą rozmawiać, nawet wtedy, kiedy to nie jest proste. Nieustanie iść na kompromisy. Trzeba być dla siebie wsparciem, zapewniać poczucie bezpieczeństwa, czasem z czegoś zrezygnować lub się poświęcać. Respektować swoje drobne wady i się każdego dnia na siebie otwierać.

 



Granica

Każdy ma w swoim życiu punkt który, określa jako granicę wytrzymałości. Nikt z nas nie ma idealnego życia, ponieważ nie istnieje idealne życie. Każdemu przychodzi się borykać z różnymi problemami. Dla jednych mogą to być bardzo błahe problemy, dla drugich z kolei są to problemy które, urastają do rangi granic wytrzymałości.

Jednak w pewnym momencie swego życia następuje taki moment gdzie, nasze życie może nie jest idealne, ale staje się stabilne. Wystarczy tak naprawdę nauczyć się czerpać satysfakcję z życia codziennego czy z  pracy jaką, wykonujemy. Musimy nauczyć się wychwytywać pozytywne strony z różnych obszarów naszego życia. Przecież zawsze są jakieś przeszkody, konflikty i niezależnie jak byśmy się starali, nie jesteśmy w stanie tego uniknąć. Przecież nikt nie powiedział, że w życiu jest lekko. Jeżeli, nauczymy się, przekraczać samego siebie jesteśmy w stanie przekroczyć granicę naszej wytrzymałości którą, nie jesteśmy w stanie, ani zmierzyć, ani obliczyć.

Granica ludzkiej wytrzymałości ma to do siebie im, bardziej się do niej zbliżamy, tym bardziej ona się od nas odsuwa, pokazując tym samym nam, że możemy znieść jeszcze więcej.