Kategoria: Dwie ścieżki życia

Na chwilę cofnąć czas.

Święta Bożego Narodzenia zawsze będą kojarzyć mi się z wyjątkową magią. Okres zbliżających się świąt wprowadza mnie zawsze w niecodzienny nastrój. Czas przygotowań, ubieranie choinki, przygotowywanie potraw to przeżycia, które zawsze zostają w pamięci.

Z nostalgią spoglądam na Święta z okresu swojego dzieciństwa. Oczekiwanie na prezenty od Świętego Mikołaja oraz na kolację wigilijną, która zaczynała się od pojawienie się na niebie pierwszej gwiazdki. Na stole zawsze było 12 potraw i nakrycie dla niespodziewanego gościa.

Prezenty, które otrzymywałam, w dzieciństwie bardzo się różniły od obecnych prezentów, które dostają nasze pociechy. W paczkach zazwyczaj były cytrusy, słodycze. Najbardziej utkwił mi w głowie prezent w postaci kasety magnetofonowej Natalii Kukulskiej. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że te niewyszukane upominki naprawdę wywoływały wielką radość. Święta z dzieciństwa również kojarzą mi się ze skrzypiącym śniegiem pod butami, gdy się szło na pasterkę. Świeciły latarnie i padał śnieg, cały krajobraz był, pięknie ośnieżony a biały śnieg otulał drzewa. Pamiętam też czas jazdy na sankach, łyżwach i kuligach, Rzucanie się śnieżkami i robienie orła na śniegu.

Jako dorośli, najczęściej już rodzice, mamy zdecydowanie więcej obowiązków i nieco inaczej przeżywamy te święta, ale to przecież od nas zależy czy po raz kolejny będą to dni magiczne i wyjątkowe.

Święta Bożego Narodzenie to czas, który kojarzy mi się z ciepłą atmosferą rodzinną. Każde Święta są dla mnie magiczne i niepowtarzalne. Mam to szczęście, że zawsze spędzam Święta z najbliższymi, choć w tym roku przy wspólnym stole zabraknie, Naszej Seniorki to wiem, że mimo że nie będzie, obecna ciałem to duchem będzie z nami.

W te Święta Drodzy czytelnicy z całym szacunkiem i oddaniem życzę Wam wyzwolenia od nienawiści i egoizmu. Boże Narodzenie to czas zmian, cudów i nadziei. Byście umieli odnajdywać szczęście w małych codziennych sprawach. Abyście zawsze byli otoczeni prawdziwymi przyjaciółmi, którzy Was kochają takimi, jakimi jesteście, z wszelkimi niedociągnięciami i dziwactwami. Niech te Święta będą pełne miłości dla Was i dla Waszych bliskich.



To mój czas.

… To mój czas wciąż się rozwijam, ciągle biegnę dalej, chcę w tym trwać, być z sobą w zgodzie jeszcze doskonalej…

Dziś mija równy rok od mojego rozwodu. Przez ten cały czas targały mną emocję od miłości do nienawiści. Nie tłumiłam w sobie wspomnień, nie powstrzymywałam się od łez. Przyjrzałam się temu jeszcze raz, zadawałam sobie pytania i na trzeźwo znajdywałam odpowiedzi które miały sens. Powoli układałam, sobie na nowo całą tę układankę wiedząc, że każdy element jej idealnie zaczyna do siebie pasować. Pozwoliłam sobie na spokojne odejście tej miłości, łagodne wygaśnięcie żaru w moim sercu, uwolniłam się od wszystkich nieprzyjemnych uczuć, jakie towarzyszyły rozstaniu. Ten rok pozwolił mi na wyciągnięcie wniosków z minionych doświadczeń, które dają mi lepszą przyszłość, których nie będę powielała. Błędy, które popełniałam, nie mają teraz racji bytu w obecnym moim życiu.



Mściwa księżniczka, dama czy dobra wróżka.

Jaką postawę powinno się przyjąć podczas rozwodu i po nim? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie.

Nie jest tajemnicą, że o rozwód wystąpił mój były mąż. Nic dziwnego skoro od kilku miesięcy mieszkał z kochanką. Chciał zakończyć przecież pewien etap swojego życia, żeby móc w spokoju sumienia oddać się nowej (starszej) miłości. Decyzję o rozwodzie nie skonsultował ze mną tylko ze swoją rodziną, ale to akurat nikogo nie dziwiło a mnie w szczególności. Pozew rozwodowy otrzymałam we wrześniu 2015 r. Co wtedy czułam? Nie czułam nic, bo wiedziałam, że chcę mieć już to jak najszybciej za sobą. Dla mnie to była już wtedy czysta formalność.

Nie chciałam być mściwą księżniczką która stawia sobie za cel udowodnienia, że kobieta potrafi być znacznie bardziej okrutna i przebiegła niż mężczyzna. Brałam pod uwagę, że knucie, intrygowanie i uprzykrzanie życia byłemu mężowi sprawi, że pozbawię siebie energii. Chciałam przez rozwód przejść z podniesioną głową i godnością oraz nie stracić sympatii i szacunku do samej siebie.

Nie byłam też damą z wyrzutami sumienia (jeżeli ktoś powinien je mieć to na pewno nie ja), która da, się wykorzystać byłemu mężowi biorąc na siebie całą odpowiedzialność za rozpad związku. Ponieważ w zniszczeniu miłości biorą udział zawsze oby dwie strony.

Przyjęłam zatem postawę dobrej wróżki”. Przyjęłam zaistniałą sytuację do wiadomości, postawiłam na spokój i szczerość. Nie próbowałam zniszczyć byłego męża, ale zadbałam o to, co mi się należało. Chciałam też ocalić swoje emocje. Przechodząc przez ten sztorm wiedziałam, że będzie to miało wpływ na moją przyszłość. Nie przeklinałam losu. Zaczęłam robić to, co potrafię najlepiej. Porażkę przekułam w sukces, Wyciągnęłam wnioski z tego, co mnie spotkało. Z dnia na dzień stawałam się silniejsza. Rozłożyłam skrzydła, które przez lata głęboko chowałam. Z czasem poczułam się szczęśliwa i dumna z tego, że udało mi się wziąć życie w swoje ręce.

Czas na transformację. Zaczynam nowe życie.



Za późno na wczoraj.

Wystarczy chwila, by stracić wszystko. Wystarczy jedna nieprzemyślana decyzja, by zmienić życie swoje i innych nieodwracalnie. Nigdy nie jest tak, że potrafi, się docenić co się ma. Zawsze chce się więcej, ale więcej nie oznacza lepiej. Można, się o tym przekonać jak się traci to, co w życiu najcenniejsze. Banalne prawda ? Zarazem prawdziwa.

Nie ja pierwsza i nie ostatnia, która się po wielu latach rozstała z mężem. Jego odejście było, najlepszym co mnie w życiu spotkało. Dopiero teraz znam swoją wartość w 100%.

Każdy z nas zaczął nowe życie według swoich oczekiwań. On odszedł do kobiety, z którą utrzymywał od jakiegoś czasu bliskie kontakty (była jego fryzjerką) również seksualne, ale teraz to już nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

Każdy przecież ma prawo do szczęścia. Każde rany się zabliźnią, ale niesmak zawsze pozostanie. Czy powinno się analizować przeszłość? Nie, ponieważ nie ma możliwości cofnięcia czasu, aby pewnych błędów nie popełniać. Widocznie tak musiało być, żeby mogło być lepiej czy inaczej.

Związek z moim byłym mężem nie będę traktować w kategorii porażki, chociażby ze względu na fakt, że mamy dziecko. Zostaliśmy dla siebie napisani i nie zmieniłabym żadnej linijki w naszej powieści. Dużo się nauczyłam, jak i dużo przeżyłam. Dużo straciłam, ale też wiele zyskałam. Zawsze byłam kobietą o silnym charakterze co nie zawsze podobało się osobom trzecim w naszym otoczeniu, które również mogę przypisać sobie cegiełkę. Zostaje mi tylko wam podziękować, bo nie zniżyłam się do waszego poziomu tylko z uśmiechem na twarzy to wszystko wytrzymałam.

Rozpada się zawsze to, co było zbudowane na iluzji i kłamstwie i zmusza nas do szukania w sobie prawdy.



Cieszę się każdą chwilą, doceniam każdą minutę.

Pewnie Was niczym nie zaskoczę, ale podzielę się moimi spostrzeżeniami, przemyśleniami. Będzie to też pewnie rodzaj doświadczenia, ale nie chcę udzielać nikomu rad, ponieważ każdy żyje według swoich zasad, przekonań i schematu.

Z upływem lat łapie się na tym, że zamiast imprezy całonocnej więcej radości sprawia mi położenie się o 22.00 do łóżka i obejrzenie dobrego filmu. Wcale to nie oznacza, że jestem, tetryczką ja po prostu zrozumiałam swoje potrzeby. Fakt należy cieszyć się życiem, żyć pełnią życia, ale przecież każdy robi, to na swój sposób przecież zasada jest prosta: ŻYJ TAK, ABY DĄŻYĆ DO BYCIA SZCZĘŚLIWYM.

Pierwszym i najważniejszym elementem jest, zrozumienie co tak naprawdę sprawia nam przyjemność. Przecież w życiu nie chodzi o to, aby zarabiać dużo kasy, jeździć wypasioną furą itp. ale aby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach. Spełniać swoje marzenia, mówić to, co się myśli i czego się oczekuje. Zaczęłam być asertywna (może zawsze taka byłam). Zaczęłam unikać ludzi, którzy mnie nie szanują, ponieważ mam szacunek do samej siebie, Nie mam powodu podlizywać się komuś, kto uważa mnie „za nic.

Dbam o swoich przyjaciół o tych najbardziej wartościowych których mam, którzy są przy mnie w najgorszych i najlepszych momentach mojego życia. Bez nich byłabym nijaka.

Przestałam zabijać się przez konwenanse, nie liczę już rzeczy, których mi nie wolno czy których mi nie wypada. Mój związek chcę stworzyć z osobą, z którą lubię spędzać czas. Nie chcę związku, który opierałby się na przyciąganiu fizycznym i dobrym rżnięciu, ponieważ takie związki wypalają się bardzo szybko. Chcę być z osobą, która będzie się bać tego, że może mnie stracić.

Przecież nie chcę, już patrzeć jak ucieka mi życie. Przesterowałam swoją głowę na pozytywne myślenie, żeby cieszyć się życiem.



Kim byłam, kim jestem i kim będę.

Każdy miewa w życiu moment, kiedy musi, się zastanowić kim jest i czego chce. Ja też miałam, taki moment gdzie musiałam zadać sobie to pytanie. Niestety odpowiedź nie przyszła od razu. Potrzebowałam czasu, żeby sobie uświadomić, kim jestem i czego chce. Nie chciałam pewnego dnia stanąć przed lustrem i zobaczyć w nim twarzy zmarnowanej kobiety, która przegrała swoje życie, bo nie wiedziała, kim jest i czego chce. Nie radziłam sobie w wielu sytuacjach, dostosowywałam się do innych i mówiłam, że jest mi źle. Teraz już wiem, że nie ma nic gorszego niż otoczenie, które nic nie wnosi do Twojego życia. Jak dobrze wyszło, że zostałam sama, musiałam wejść w nowe życie w nowe towarzystwo, gdzie trafiłam na ludzi, którzy inspirują i robią niesamowite rzeczy. To właśnie Ci ludzie, których spotykam codziennie, z którymi dzielę czas, sprawiają, że jestem szczęśliwa. Nie wiem jak wyglądać będzie moje jutro, ale jestem pewna, że moje dziś chcę dzielić z ludźmi, którzy są moim fundamentem.



Tysiąc wypitych razem kaw myślałam, że Cię znam.

Człowiek żyje w związku z nadzieję, że tak już będzie zawsze. Niestety wszystko może runąć niespodziewanie jak domek z kart jak zamki na piasku. Spada to na Ciebie jak grom z jasnego nieba. Nie jesteś na to przygotowana. Po prostu jednego pięknego dnia dowiadujesz się, że to koniec, że nie ma sensu ratować kilkunastoletniego związku. Jak sobie z tym poradzić? Każdy z nas przeżywa to indywidualnie, ale każdy z nas przechodzi przez te same fazy rozstanie. Najpierw jest szok, wyparcie, złość, akceptacja rozstania, gojenie ran i zrozumienie. We wszystkich tych etapach jest najważniejszy czas i trzeba ten czas przetrwać. Pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, ale trzeba znaleźć jakiś punkt odniesienia, który pozwoli zrozumieć całą tę sytuację, w której się znaleźliśmy.

Ja zdecydowałam się być szczęśliwa, bo od tego jestem piękniejsza.

 

 



Miłość to mądra przyjaźń dwóch ludzi

Miłość to przecież nie tylko dobry sex i pocałunki. To również przyjaźń, szacunek, wspólne pasje i poczucie humoru. Kiedyś pojawi się ktoś w Twoim życiu, dzięki komu zrozumiesz, dlaczego z nikim innym Ci nie wychodziło. Na świecie istnieje tylko jeden człowiek, którego naprawdę pokochasz. Ten ktoś stanie niespodziewanie na Twojej drodze a wtedy zrozumiesz, że reszta to tylko zauroczenia i życiowe błędy.

Przez te wszystkie lata, które byłam w związku, nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, że trzeba, non stop dorzucać do pieca by się żarzyło. Myśleć przede wszystkim o tej drugiej osobie, dawać znać, że się kocha, ale nie może to działać tylko w jedną stronę. Wtedy nie ma żadnego sensu, bo niezależnie co by człowiek zrobił okazuje się, że jest na przegranej pozycji.

 

 

 



Kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni

Pewnie większość kobiet tak jak i ja miała marzenia o rycerzu na białym konia, ale marzenia o rycerzu na białym koniu często przekreśla romans ze stajennym. Mogłabym tu pisać o zaprzepaszczonych szansach, niespełnionych marzeniach oraz co by było, gdyby? Po co? Przeszłości już nie zmienię. Miałam do wyboru wiele dróg, ale wybrałam tą jedną, która wydawała mi się wtedy najlepszą z dróg, czymś, co mnie najlepszego spotkało w życiu. Wybrałam właśnie tę drogę, która pozwoliła, mi dojść tu gdzie teraz jestem. Na pewnie decyzje nie miałam wpływu, pewne decyzje sama podejmowałam nie zawsze trafnie i nie zawsze było one dobre dla mnie. Też czasem byłam nie fair. Jednak we wszystkim, co robiłam i co robię, jest 100% mnie. Żyję teraz według swoich zasad i wartości, a nie według instrukcji innych.



Człowiek należy do swoich wspomnień jak one do niego.

Nigdy nie będę chciała zapomnieć swojej przeszłości, bo nie był to tylko epizod, to była historia, która zmieniła mnie i moje życie. Pozwoliła wydorośleć, stać się inną kobietą, która ma u swojego boku dziecko, dla którego musi się odnaleźć w dorosłym świecie.

Każdy dookoła powtarzał, że muszę być silna, że dam radę, ale przecież wcale nie muszę ! Mogę płakać, kiedy mam na to ochotę, mogę paść z bólu i ze zmęczenia, mogę poużalać się nad sobą, mogę mieć wszystko gdzieś i nie udawać, że jest super, mogę obgryzać paznokcie i wypalać trzy paczki papierosów dziennie. Mogę wszystko, ale wiem, że absolutnie nie mogę udawać, że zawsze i wszędzie dam radę. Mogę się tylko starać. Osiągnęłam taki punkt w swoim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytykowania i wymagań każdej natury. Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcę uśmiechać się do mnie. Nie poświecę już ani minuty tym którzy mną chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją i nieuczciwością. Nie żałuję złych rzeczy, które zrobiłam w swoim życiu. Żałuję tylko tych dobrych, które zrobiłam dla nieodpowiednich ludzi.

W życiu jednak nie wszystkiego da się nauczyć, do niektórych rzeczy trzeba dojść samemu. Własnym rozumem, własnym wyczuciem, własnym nieszczęściem. W życiu trzeba być samoukiem. Trzeba wiedzieć który dzień jest najważniejszy, na który dzień trzeba stawiać. Na wczoraj, na dziś czy na jutro ? !