Kategoria: Dwie ścieżki życia

To mój czas

„…To mój czas wciąż się rozwijam ciągle biegnę dalej, chcę w tym trwać być z sobą w zgodzie jeszcze doskonalej…”

Dziś mija równy rok od mojego rozwodu. Przez ten cały czas targały mną różne emocję od miłości do nienawiści. Nie tłumiłam w sobie wspomnień, nie powstrzymywałam się od łez. Przyjrzałam się temu jeszcze raz, zadawałam sobie pytania i na trzeźwo znajdywałam odpowiedzi które miały sens. Powoli układałam sobie na nowo całą tą układankę wiedząc że każdy element jej idealnie zaczyna  do siebie pasować. Pozwoliłam sobie na spokojne odejście tej miłości, łagodne wygaśnięcie żaru w moim sercu, uwolniłam się od wszystkich nieprzyjemnych uczuć jakie towarzyszyły rozstaniu. Ten rok pozwolił mi na wyciągnięcie wniosków z minionych doświadczeń które dają mi lepszą przyszłość, których nie będę powielała. Błędy które popełniałam nie mają teraz racji bytu w obecnym moim życiu.



Mściwa księżniczka, dama czy dobra wróżka .

Jaką postawę powinno się przyjąć podczas rozwodu i po nim? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie.

Nie jest tajemnicą że o rozwód wystąpił mój były mąż. Nic dziwnego skoro od kilku miesięcy mieszkał z kochanką. Chciał zakończyć przecież pewien etap swojego życia żeby móc w spokoju sumienia oddać się nowej (starszej) miłości. Decyzję o rozwodzie nie skonsultował ze mną tylko ze swoją rodziną ale to akurat nikogo nie dziwiło a mnie w szczególności. Pozew rozwodowy otrzymałam we wrześniu 2015r. Co wtedy czułam? Nie czułam nic bo wiedziałam że chcę mieć już to jak najszybciej za sobą. Dla mnie to była już wtedy czysta formalność.

Nie chciałam być „mściwą księżniczką” która stawia sobie za cel udowodnienia, że kobieta potrafi być znacznie bardziej okrutna i przebiegła niż mężczyzna. Brałam pod uwagę, że knucie, intrygowanie i uprzykrzanie życia byłemu mężowi sprawi że pozbawię siebie energii. Chciałam przez rozwód przejść z podniesioną głową i godnością oraz nie stracić sympatii i szacunku do samej siebie.

Nie byłam też „damą” z wyrzutami sumienia (jeżeli ktoś powinien je mieć to na pewno nie ja) która da się wykorzystać byłemu mężowi biorąc na siebie całą odpowiedzialność za rozpad związku. Ponieważ w zniszczeniu miłości biorą udział zawsze oby dwie strony.

Przyjęłam zatem postawę „dobrej wróżki”. Przyjęłam zaistniałą sytuację do wiadomości, postawiłam na spokój i szczerość. Nie próbowałam zniszczyć byłego męża ale zadbałam o to co mi się należało. Chciałam też ocalić swoje emocje. Przechodząc przez ten „sztorm” wiedziałam że będzie to miało wpływ na moją przyszłość. Nie przeklinałam losu. Zaczęłam robić to co potrafię najlepiej. Porażkę przekułam w sukces, Wyciągnęłam wnioski z tego co mnie spotkało. Z dnia na dzień stawałam się silniejsza. Rozłożyłam skrzydła, które przez lata głęboko chowałam. Z czasem poczułam się szczęśliwa i dumna z tego że udało mi się wziąć życie w swoje ręce.

Czas na transformację. Zaczynam nowe życie.



Za późno na wczoraj

Wystarczy chwila by stracić wszystko. Wystarczy jedna nieprzemyślana decyzja by zmienić życie swoje i innych nieodwracalnie. Nigdy nie jest tak że potrafi się docenić co się ma. Zawsze chce się więcej ale więcej nie oznacza lepiej. Można się o tym przekonać jak  się traci to co w życiu najcenniejsze. Banalne prawda ? Ale za razem jaka prawdziwa.

Nie ja pierwsza i nie ostatnia która się po wielu latach rozstała z mężem. Jego odejście było najlepszym co mnie w  życiu spotkało. Dopiero teraz znam swoją wartość w 100%.

Każdy z Nas zaczął nowe życie według swoich oczekiwań. On odszedł do kobiety z którą utrzymywał od jakiegoś czasu bliskie kontakty (była jego fryzjerką) również seksualne ale teraz to już nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

Każdy przecież ma prawo do szczęścia. Każde rany się zabliźnią ale niesmak zawsze pozostanie. Czy powinno się analizować przeszłość? Nie, ponieważ nie ma możliwości cofnięcia czasu aby pewnych błędów nie popełniać. Widocznie tak musiało być żeby mogło być lepiej czy inaczej.

Związek z moim byłym mężem nie będę traktować w kategorii porażki chociażby ze względu na fakt że mamy dziecko.Zostaliśmy dla siebie napisani i nie zmieniłabym żadnej linijki w Naszej powieści. Dużo się nauczyłam jak i dużo przeżyłam. Dużo straciłam ale też wiele zyskałam. Zawsze byłam kobietą o silnym charakterze co nie zawsze podobało się osobą trzecim w naszym otoczeniu którzy również mogę przypisać sobie cegiełkę. Zostaje mi tylko wam podziękować bo nie zniżyłam się do waszego poziomu tylko z uśmiechem na twarzy to wszystko wytrzymałam

Rozpada się zawsze to co było zbudowane na iluzji i kłamstwie i zmusza nas do szukania w sobie prawdy.



Cieszę się każdą chwilą, doceniam każdą minutę.

Pewnie Was niczym nie zaskoczę ale podzielę się moimi spostrzeżeniami,przemyśleniami. Będzie to też pewnie rodzaj doświadczenia ale nie chcę udzielać nikomu rad ponieważ każdy żyje według swoich zasad,przekonań i schematu.

 

Z upływem lat łapie się na tym że zamiast imprezy całonocnej więcej radości sprawia mi położenie się o 22.00 do łóżka i obejrzenie dobrego filmu. Wcale to nie oznacza że jestem tetryczna ja po prostu zrozumiałam swoje potrzeby. Fakt należy cieszyć się życiem, żyć pełnią życia ale przecież każdy robi to na swój sposób przecież zasada jest prosta: ŻYJ TAK ABY DĄŻYĆ DO BYCIA SZCZĘŚLIWYM.

Pierwszym i najważniejszym elementem jest zrozumienie co tak naprawdę sprawia nam przyjemność. Przecież w życiu nie chodzi o to aby zarabiać dużo kasy, jeździć wypasiona furą itp. ale aby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach. Spełniać swoje marzenia, mówić to co się myśli i czego się oczekuje. Zaczęłam być asertywna (może zawsze taka byłam). Zaczęłam unikać ludzi którzy mnie nie szanują ponieważ mam szacunek do samej siebie, Nie mam powodu podlizywać się komuś kto uważa mnie „za nic”.

Dbam o swoich przyjaciół o tych najbardziej wartościowych których mam,którzy są przy mnie w najgorszych i najlepszych momentach mojego życia. Bez nich byłabym „nijaka”.

Przestałam zabijać się przez konwenanse,nie liczę już rzeczy,których mi nie wolno czy których mi nie wypada. Mój związek chcę stworzyć z osobą z którą lubię spędzać czas. Nie chcę związku który opierałby się na przyciąganiu fizycznym i dobrym rżnięciu ponieważ takie związki wypalają się bardzo szybko. Chcę być z osobą która będzie się bać tego,że może mnie stracić.

Przecież nie chcę już patrzeć jak ucieka mi życie. Przesterowałam swoją głowę na pozytywne myślenie,żeby cieszyć się życiem.



Kim byłam, kim jestem i kim będę

Każdy miewa w życiu moment , kiedy musi się zastanowić kim jest i czego chce. Ja też miałam taki moment gdzie musiałam zadać sobie to pytanie. Niestety odpowiedź nie przyszła od razu. Potrzebowałam czasu żeby sobie uświadomić kim jestem i czego chce. Nie chciałam pewnego dnia stanąć przed lustrem i zobaczyć w nim twarzy zmarnowanej kobiety która przegrała swoje życie bo nie wiedziała kim jest i czego chce. Nie radziłam sobie w wielu sytuacjach, dostosowywałam się do innych i mówiłam że jest mi źle. Teraz już wiem że nie ma nic gorszego niż otoczenie które nic nie wnosi do Twojego życia. Jak dobrze wyszło że zostałam sama, musiałam wejść w nowe życie w nowe towarzystwo, gdzie trafiłam na ludzi którzy inspirują i robią niesamowite rzeczy. To właśnie Ci ludzie których spotykam codziennie, z którymi dzielę czas, sprawiają że jestem szczęśliwa. Nie wiem jak wyglądać będzie moje jutro ale jestem pewna że moje dziś chcę dzielić z ludźmi, którzy są moim fundamentem.



Tysiąc wypitych razem kaw myślałam że Cię znam

Człowiek żyje w związku z nadzieję że tak już będzie zawsze. Niestety wszystko może runąć niespodziewanie jak domek z kart, jak zamki na piasku. Spada to na Ciebie jak grom z jasnego nieba. Nie jesteś na to przygotowana. Po prostu jednego pięknego dnia dowiadujesz się że to koniec że nie ma sensu ratować kilkunastoletniego związku. Jak sobie z tym poradzić? Każdy z Nas przeżywa to indywidualnie ale każdy z Nas przechodzi przez te same fazy rozstanie. Najpierw jest szok, wyparcie, złość, akceptacja rozstania, gojenie ran i zrozumienie. We wszystkich tych etapach jest najważniejszy czas i trzeba ten czas przetrwać. Pojawiają się pytania na które nie ma odpowiedzi ale trzeba znaleźć jakiś punkt odniesienia który pozwoli zrozumieć całą tą sytuację w której się znaleźliśmy.

Ja zdecydowałam się być szczęśliwa, bo od tego jestem piękniejsza.

 

 



Miłość to mądra przyjaźń dwóch ludzi

Miłość to przecież nie tylko dobry sex i pocałunki. To również przyjaźń, szacunek, wspólne pasje i poczucie humoru. Kiedyś pojawi się ktoś w Twoim życiu, dzięki komu zrozumiesz dlaczego z nikim innym Ci nie wychodziło. Na świecie istnieje tylko jeden człowiek, którego na prawdę pokochasz. Ten ktoś stanie niespodziewanie na Twojej drodze a wtedy zrozumiesz że reszta to tylko zauroczenia i życiowe błędy.

Przez te wszystkie lata które byłam w związku nauczyłam się jednej ważnej rzeczy że trzeba non stop dorzucać do pieca by się żarzyło. Myśleć przede wszystkim o tej drugiej osobie, dawać znać że się kocha ale nie może to działać tylko w jedną stronę. Wtedy nie ma żadnego sensu bo niezależnie co by człowiek zrobił okazuje się że jest na przegranej pozycji.

 

 



Kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni

Pewnie większość kobiet tak jak i ja miało marzenia o rycerzu na białym konia ale marzenia o rycerzu na białym koniu często przekreśla romans ze stajennym. Mogłabym tu pisać o zaprzepaszczonych szansach, niespełnionych marzeniach oraz co by było gdyby? Ale po co? Przeszłości już nie zmienię. Miałam do wyboru wiele dróg ale wybrałam tą jedną która wydawała mi się wtedy najlepszą z dróg, czymś co mnie najlepszego spotkało w życiu. Wybrałam właśnie tą drogę która pozwoliła mi dojść tu gdzie teraz jestem. Na pewnie decyzje nie miałam wpływu, pewne decyzje sama podejmowałam nie zawsze trafnie i nie zawsze było one dobre dla mnie. Też czasem byłam nie fair . Jednak we wszystkim co robiłam i co robię jest 100% mnie. Żyję teraz według swoich zasad i wartości a nie według instrukcji innych.



Człowiek należy do swoich wspomnień, jak one do niego.

Nigdy nie będę chciała zapomnieć swojej przeszłości bo nie był to tylko epizod, to była historia która zmieniła mnie i moje życie. Pozwoliła wydorośleć stać się inną kobietą która ma u swojego boku dziecko dla którego musi się odnaleźć w dorosłym świecie.

Każdy dookoła powtarzał że muszę być silna że dam radę ale przecież wcale nie muszę ! Mogę płakać kiedy mam na to ochotę, mogę paść z bólu i ze zmęczenia, mogę poużalać się nad sobą, mogę mieć wszystko gdzieś i nie udawać, że jest super, mogę obgryzać paznokcie i wypalać trzy paczki papierosów dziennie. Mogę wszystko ale wiem że absolutnie nie mogę udawać, że zawsze i wszędzie dam radę. Mogę się tylko starać. Osiągnęłam taki punkt w swoim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytykowania i wymagań każdej natury. Straciłam wolę do zadowalania tych którzy mnie nie lubią, do kochania tych którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcę uśmiechać się do mnie. Nie poświecę już ani minuty tym którzy mną chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją i nieuczciwością. Nie żałuję złych rzeczy które zrobiłam w swoim życiu. Żałuję tylko tych dobrych które zrobiłam dla nieodpowiednich ludzi.

W życiu jednak nie wszystkiego da się nauczyć, do niektórych rzeczy trzeba dojść samemu. Własnym rozumem, własnym wyczuciem, własnym nieszczęściem. W życiu trzeba być samoukiem. Trzeba wiedzieć który dzień jest najważniejszy, na który dzień trzeba stawiać. Na wczoraj, na dziś czy na jutro ? !