Mój tata wszystkim znany jako…

Dziś 23 czerwca czyli Światowy Dzień Ojca. Bardzo się ciesze że kolejny rok dane Mi było ten dzień świętować z moim najkochańszym tatą, moim autorytetem.

Tata dawał i daje Mi poczucie bezpieczeństwa, zawsze wiem że mogę na niego liczyć. Choć często nasze relacje miały charakter krętej drogi to w konsekwencji zawsze znajdywaliśmy i znajdujemy wspólny język i dochodzimy do wspólnego konsensusu. Tata to osoba która nauczyła Mnie szczerości, tak szczerości za która czasem przychodzi Mi płacić wysoką cenę ale wiem że warto. Pozytywna więź z tatą daje Mi świadomości że dobrze czuje się we własnej skórze i rozwija we mnie poczucie własnej wartości.

Tata traktuje mnie zawsze z szacunkiem i miłością, jestem mimo swojego wieku (39 lat) nadal jego oczkiem w głowie ale też zdarza Nam się w naszych relacjach że mamy inne spojrzenie na świat. Tata uważa że jestem młoda i nie znam życia a Ja z kolei uważam że ma przestarzałe poglądy które nie pasują do dzisiejszego świata. Tata czasem też zapomina że nie jest w stanie mnie uchronić przed złem i niebezpieczeństwem choć rozumiem jego obawy, czasem drażni mnie jego nadopiekuńczość ale w głębi duszy go rozumiem bo sama jestem matką która postępuje podobnie.

Jako dziecko na pytanie czy znam jakiegoś superbohatera wymieniałam: batmana, supermena. W dorosłym wieku mogę śmiało napisać że dla mnie superbohaterem nie jest bohater z bajki czy filmu ale jest nim mój TATA.



Powrót z inspiracją

Witajcie Moi kochani czytelnicy. Dałam Wam trochę od siebie i swoich wpisów odpocząć. Mam nadzieję że choć trochę Wam brakowało wpisów które dla Was przygotowywałam do czytania. Potrzebowałam takiego resetu od bloga aczkolwiek nie zapomniałam o nim, ponieważ ten blog jest tak jak już kiedyś pisałam częścią mojego „nowego życia” które musiałam zacząć 3 lata temu.

Oczywiście żeby blog żył, potrzeba nie tylko moich wpisów ale też Waszej obecności na nim. Często spotykam się z pozytywnymi komentarzami na temat MSI ale są też tacy co pewnie cieszą się że przestały się tu pojawiać wpisy ale cóż, pociesze Was, wróciłam.

Mam również nadzieję że ta przerwa nie spowoduje że mój blog będzie jak rozbity dzbanek który niby sklejony a jednak już nie taki sam jak kiedyś. Zostawiłam bloga w bardzo dobrej „kondycji” i powracam na bloga który bardzo fajnie jest pozycjonowany dzięki Wam.

 



Zakochanie z 365 dniowym zauroczeniem

Od kilku dni mieliśmy okazję na każdym kroku spotykać pięknie ustrojone witryny sklepowe, sklepy i inne miejsca wypełnione kolorowymi serduszkami w dużą przewagą serc w kolorze czerwonym a to wszystko za sprawą wczorajszego święta zwanego Walentynkami. Restauracje wypełnione zakochanymi parami trzymającymi się za ręce, patrzących sobie w oczy i wyznających sobie miłość, Dużo też osób w dniu wczorajszym otrzymała kolorową karteczkę z podpisem „Twoja Walentynka” , „Twój Walenty”.

Ile par na świecie tyle sposobów na spędzenie tego dnia tak aby stał się on dniem wyjątkowym dla ukochanej czy ukochanego. Mimo że cały świat obchodzi to święto to jednak nie każdy jest zwolennikiem jego. W moim gronie zauważyłam że ludzie są podzieleni na trzy grupy. Są Ci co nie cierpią tego święta ponieważ nie lubię, nie chcą lub nie mają z kim. Są też tacy co obchodzą to święto, gdyż są szczęśliwie zakochani, wręczają sobie drobne prezenty aby pokazać i uświadomić drugiej osobie jak bardzo jest ważna. Jest też grupa moich znajomych która mimo że jest szczęśliwie zakochana to nie celebruje tego święta ponieważ wychodzi z założenia że walentynki można obchodzić każdego dnia i każdego dnia można drugiej połówce pokazać jak bardzo jest wyjątkowa.

Ja osobiście do tego święta podchodzę z przymrużeniem oka ale uważam że jest to miłe święto, gdyż przy natłoku codziennych obowiązków ciężko czasem znaleźć czas na wspólne chwile aczkolwiek jeżeli Nam na kimś zależy to nawet w najbardziej trudny dla Nas dzień można znaleźć choć chwilę na ukochanej osoby.

Miłość i wyznawanie miłości jest trudną sztuką ale trzeba kochać tą jedyną osobę przez 365 dni w roku, mając przy tym świadomości że kochając drugiego człowieka trzeba cały czas pracować nad sobą.



Ile mam lat…

Ile mam lat? Koło 40-ki świeżym oddechem. Nie posiadam już figury dwudziestolatki, trud podróży jaką przebyłam przez te wszystkie lata ukształtował moje ciało i nie mam się czego wstydzić. Może nie jestem idealna ale mistrzowsko opanowałam sztukę kochania dziecka, rodzinę i przyjaciół.

Ile mam lat? Jestem w wieku w którym patrzy się na świat spokojniejszym okiem. Jestem w wieku gdzie miłość przeplata się z żądzą namiętności i oazą spokoju.

Ile mam lat? Czy to ma znaczenie czy mam dwadzieścia, czterdzieści czy sześćdziesiąt liczy się przecież wiek który sama czuję. Jestem przede wszystkim w wieku gdzie chce się żyć bez strachu, żyć w wolności. Jestem w wieku w którym mogę wykorzystywać swoje doświadczenia. Mam wystarczająco tyle lat  by żyć pełnią życia po swojemu. Mogę robić co chcę i czuć to co chcę.

Ile mam lat? Jestem w odpowiednim wieku gdzie umiem odnaleźć się po między dwoma pokoleniami. Jestem na takim etapie gdzie w końcu zaczynam rozumieć, że każda osoba która pojawiła się w moim życiu nie pojawiała się przypadkiem. Każda z tych osób miała swoją odpowiednią rolę. Jedni mnie wykorzystywali, inni mnie wystawiali na próbę ale byli i tacy którzy mnie kochali i uczyli jak żyć. Pojawiali się też ludzie którzy pokazali mi że jestem wyjątkowa i że wszystko co robię ma sens.

Ile mam lat? Jestem w takim wieku gdzie zdobywa się szósty zmysł, który pozwala mi iść dalej, zachować spokój i godzić się z życiem. Mimo że pojawiają się z wolna kurze łapki i cellulit co czyni mnie bardziej piękniejszą, dojrzalszą ale przy tym bardziej ludzką i prawdziwą.

Teraz jestem bardziej sobą niż kiedykolwiek przedtem.



Anioł powiedział naiwna i pogłaskał po głowie

Kiedyś Krystyna Prońko wylansowała utwór „Jesteś lekiem na całe zło”. Tytuł piosenki można przełożyć na swoje życie, przecież każdy z nas w życiu przechodzi chwilę szczęśliwe ale też chwilę zwątpienia czy załamania ale najważniejsze w tym wszystkim to mieć kogoś do kogo można skierować właśnie te słowa „jesteś lekiem na całe zło”. Jaką siłę mają te słowa wie tylko ten który ma u swojego boku taka osobę, takiego „anioła stróża” który jest zawsze niezależnie od sytuacji, dni czy pory roku. Jest zawsze i wszędzie.

Piękne uczucie kiedy można chłonąć chwile z taką osobą, całym sobą. Wtulając się w taką osobę, czuć jego siłę ramion. Te chwilę są takie idealne, wypełnione radosnym spokojem, pewnością że wszystko może być w porządku. Nie ma piękniejszego uczucia jak pozwolić „aniołowi” ułożyć wspólny plan podróży zwanej życiem. Pozwolić mu się zatroszczyć o wszystko co będzie potrzebne do przetrwania. On potrafi przewidzieć niespodziewane sytuacje z którymi można się spotkać po drodze.

Mieć „anioła” obok który zrobi wszystko dla mojego dobra, nigdy mnie nie zawiedzie dając po raz kolejny raz dowód poczucie bezpieczeństwa. W nim jest bardzo dużo zwyczajności ale  też codziennej troski o najprostsze sprawy. Ufam mojemu „aniołowi”, gdy coś mi obieca, zrobi to. Jest lojalny wobec mnie. Dba o ludzi bo jest prawdziwym „aniołem ludzkich serc”.

Dużo rozmawiamy. Wiem że cokolwiek powiem zostanie zrozumiałe. Przy Nim mogę mieć prawo do wszystkich moich uczuć, wątpliwości oraz moich lęków i pomyłek. Mogę być sobą i jestem w pełni akceptowana.

Podstawą to uwierzyć w „anioła” i wiedzieć że ma Twoje oczy.



Świąteczny czas

Mała Strefa Intymności już drugi rok gości w Waszych domach w ten świąteczny czas. Jest Mi ogromnie miło że jesteście ze mną a Ja mogę być dla Was.

Niestety aura w niczym nie przypomina świąt i pory zimowej. Wszystko się niestety zmienia nawet pogoda. Niezmienna jest jednak atmosfera przedświąteczna która towarzyszy każdemu z Nas, można odczuć ja w domach w których każdy przygotowuje się na swój sposób. Mimo że są to tylko trzy dni świąt, przygotowujemy się do nich już na początku grudnia. Ostatnimi czasami świata stają się wielką akcja marketingową i na to nie mamy wpływu ale ważne jest to żeby w tym całym obłędzie nie zapominać o tradycji która wiąże się ze świętami. Największe znaczenie ma sama Wigilia, opłatek, 12 potraw, ubrana choinka, kolędy i prezenty a także niezapomniana atmosfera rodzinna która w całym tym połączeniu wytwarza baśniowy urok świąteczny.

Ja co roku w okresie świątecznym staram się sięgać pamięcią do okresu dzieciństwa jak to było kiedyś i próbuję odtworzyć smaki, zapachy i tradycję. Uwielbiam ten czas, czas wspomnień i towarzyszących przy tym odczuwanych emocji. Choć obecne święta różnią się bardzo od tych z przed kilkunastu lat chociażby zapachem mandarynek czy pomarańczy to nie zmienia faktu że dla mnie to jest nadal nieodłączny elementy związany z aromatem świąt.

Moi drodzy życzę Wam w te święta ciepłych chwil w gronie rodziny, to też doskonały czas na budowanie tego co najważniejsze czyli szacunku, zaufania. Życzę Wam również abyście umacniali swoje więzi rodzinne i przyjacielskie oraz abyście optymistycznie patrzeli na nadchodzące „jutro” .

 



Ciotka Klotka mówię Wam jest najlepsza jaką znam

Nie da się ukryć że najważniejsza na świecie jest zawsze mama, nikt nie jest wstanie zastąpić nawet w najmniejszym ułamku mamy, Dla maluszków mama jest kimś kto kołysze do snu, czyta bajki, przytula, karmi, pociesza. Jest obecna 24 na dobę. Ale ważna i zarazem kochana może okazać się ciocia i nie ma to znaczenia czy jest to „prawdziwa” ciocia czy „przyszywana”.

Można być ciocią w różnym wydaniu. Można być zazdrosną ciocią, ciocią na dystans ale można też być ciocią przyjaciółką, która będzie lekiem na całe zło. Takiej cioci można się zwierzyć z problemów i mieć pewność że nikomu nie powie. Można się poskarżyć na rodziców, czy też opowiedzieć o swojej pierwszej miłości. Można jej się poradzić wiedząc że zawsze na wszystko znajdzie rozwiązanie.

Jestem ciocią  tą bliską z którą wierzą więzi krwi ale też jestem ciocią „przyszywaną”. Tak naprawdę większość z tych moich kochanych urwisów jest już dorosła bądź prawie dorosła. Nie potrzebują już tak tej swojej „starej ciotki” ale wiedzą że zawsze mogą na mnie liczyć.

Jestem ciocią i lubię nią być. Od kilku dni do mojej gromadki „kochanych serduszek” dołączył mały aniołek któremu też chcę ofiarować swoją miłość, ciepło i czas. Bo wiem że najfajniejsza ciocia to nie ta co obdarowuje prezentami czy upominkami bo co po zabawkach które się psują czy po czekoladkach które się zje. Dzieci potrzebują takiej cioci która zawsze znajdzie czas na zabawę, rozmowę. Która przytuli i zawsze poda pomocną dłoń. Świetna zabawa i miło spędzony czas na zawsze zostaje w pamięci dzieci.

Od wychowania są rodzice a ciocia uczy jak wychowywać rodziców.

Ten wpis dedykuję mojemu najmłodszemu słodziakowi „A”.

 



Pieprzonych cudów nie ma

Po raz kolejny na swoim blogu wracam do tematu: Czy ludzie się zmienią?

Temat ten wydaje mi się bardzo interesujący ponieważ obserwuję ludzi, dużo czytam i przebywam w szerokim gronie znajomych w którym dużo rozmawiamy, dzielimy się swoimi przeżyciami. Każdy z moich znajomych jest na różnym etapie życia. Są małżeństwa, są pary, są rozwiedzeni i są single. Każdy z jakimś bagażem doświadczenia, każdy z inną historią życia.

Ludzie na pewno sami z siebie się nie zmienią. Zmienia ich otoczenie i życie oraz to co ich w życiu spotyka ale nikt nie zmienia się tak po prostu. Ludzie się nie zmieniają bo to wymaga zatrzymania i refleksji nad sobą. Ciężko przecież przyznać się do tego że to coś z nami może być nie tak. Nie widzimy u siebie błędów, wad i niedociągnięć. Ludzie się nie zmieniają bo to wymaga poświęceń i wyrzeczeń a przecież wychodzimy z założenia że to nie my powinniśmy się zmieniać. Ludzie się nie zmieniają czasami dorastają i czasami przestają też robić coś głupiego i niedobrego. Przecież alkoholik już zawsze będzie alkoholikiem ale niepijącym, Zdradzający zawsze będzie zdradzał tylko będzie bardziej ostrożny.

Nie oczekujmy cudów. Pieprzonych cudów nie ma.

 

 

 



Kochanie niedoskonałego człowieka

Mówią „że po ślubie wszystko się zmienia”. Rzeczywiście coś w tym jest, nie będę tu opisywała mojego 15 letniego małżeństwa. Skupię się na rozmowach z moimi znajomymi którzy mają różne spojrzenie i doświadczenie na ten temat, bo coś w tym jest.

Po ślubie znika magia, nie staramy się tak, wszystko zaczyna być powoli szarą rzeczywistością i rutyną. Powtarzane są te same schematy. Kończą się zaloty. Może dlatego że miłość przechodzi przez różne etapy i fazy. Namiętność i pożądanie spada. Nie ma już takiej ilości dopaminy (hormonu szczęścia). Zaczynamy stawiać na stabilizację i przywiązanie. Idealizowanie partnera znika. Zaczyna wiać nudą ponieważ mylnie zaczynamy uważać że nie musimy się o siebie starać, uwodzić czy zdobywać.

Jeżeli po kilku latach związku małżeńskiego nadal chcemy być z druga połówką to może warto pomyśleć jak wyglądał Nasz związek przed ślubem, co robiliśmy, jak się zachowywaliśmy, co powodowało że czuliśmy dreszczyk emocji. Przecież szczęśliwi możemy być zawsze tylko trzeba ciągle podrzucać do pieca. Oczywiście do „tanga trzeba dwojga” ale zawsze ktoś w związku musi wykonać pierwszy krok, być bardziej czynny od drugiej osoby. Bierność dwojga nie da nam nic dobrego, wręcz przeciwnie będziemy rozgoryczeni i zrezygnowani. Związek będzie tylko i wyłącznie udręką. Będziemy szukać wyjścia awaryjnego. Czy tego właśnie chcemy? Może warto od czasu do czasu, sprawić ukochanej/ukochanemu drobny prezent (nic kosztownego). W ten sposób pokażemy że myślimy o drugiej osobie. Mieszkanie pod jednym dachem nie wyklucza wspólnej randki poza domem. Jakiś obiad, spacer czy nawet wypad poza miasto. Komplementy i flirt to jest „klucz” który niestety został zgubiony przez wiele małżeństwa na początku wspólnej drogi.  Zgodzicie się ze mną że bardzo fajnie byłoby otrzymać np. SMS z jakąś dwuznaczną propozycją czyżby to nie podniosło atmosfery w związku. Komplementy nie kosztują nic a tak wiele znaczą, to że się widzicie codziennie w różnych momentach nie wzbrania od komplementu. Błąd który często popełniamy to taki że komplementujemy tylko w sytuacjach gdy druga osoba wygląda olśniewająco bo wybiera się na spotkanie . A czemu nie rzucimy drobnego komplementy typu: „Lubię cię w tej piżamie bo tylko ja cię mogę oglądać taką” czy nie brzmi fajnie?!

Drobne, codzienne gesty, docenianie i podziękowanie sprawi że zestarzejecie się wspólnie i nic nie będzie wstanie zaburzyć Waszego szczęścia. Zbudujecie solidny mur przez którego nie będzie wstanie przebić się zło, pokusy. Każdy związek ewoluuje, zmienia się i dojrzewa. tylko od nas zależy czy chcemy w tym uczestniczyć czy nie.

Tego zabrakło w moim małżeństwie ale nie zabraknie w nowym związku. Bo małżeństwo czy związek to praca na cały etat. Tak, praca a nie coś, co dostajemy w gratisie.

 

 



Archiwalny kawałek dzieciństwa

Ostatnio robiąc porządek w moich starociach, natchnęłam się na mój pamiętni. Czytając go po latach wzruszam się swoją dziecinną naiwnością. Wpisy były szczerym przelaniem myśli, bez zawiści i krytyki. Czytając kartkę po kartce przypominam sobie fakty i ludzi o których już dawno zapomniałam.

Pisałam do poduszki. Opisywałam prawie każdy dzień. Moje wzloty i upadki, radości i smutki. Moje szkole miłości których nawet twarzy nie pamiętam ale są częścią tamtego kawałka życia. Moje pomysły (a było ich masa) które była wtedy takie nierealne a teraz  takie prozaiczne. Pamiętnik był takim moim osobistym przyjacielem. Zawsze go miałam przy sobie.

Teraz widzę w nim kawałek swojego życia, mogę cofnąć się i przypomnieć sobie siebie z przed lat. Jaka byłam, co mnie interesowało, co dawało mi szczęście a co wywoływało smutek, przygnębienie.

Już nie piszę pamiętnika. Pamiętnik to kawałek dzieciństwa. Teraz gdy jestem już dojrzałą kobietą przelewam swoje myśli na internetowego bloga. Zdaję sobie sprawę że odkrywam siebie publicznie ale jestem na to gotowa.

Ktoś Mi się kiedyś zapytał – Czy nie boisz się że Twoi znajomi będą to czytać i że będą Cię oceniać, krytykować?

Nie zależnie od tego czy bym pisała czy nie to zawsze znajdzie się ktoś kto będzie mnie krytykował, oceniał. Nie jest możliwe żeby każdy wszystko akceptował. Każdy ma w sobie łatwość w ocenianiu innych. Nie oczekuję że każdy kto tu zagląda i czyta moje wpisy pozytywnie mnie ocenia. Każdą krytykę i ocenę wykorzystuję jednak do własnego rozwoju.

„To, że krytykujesz moje wady, w żaden sposób nie spowoduje, że Twoje własne znikną”