Ciotka Klotka mówię Wam jest najlepsza jaką znam

Nie da się ukryć, że najważniejsza na świecie jest zawsze mama, nikt nie jest, w stanie zastąpić nawet, w najmniejszym ułamku mamy, Dla maluszków mama jest kimś, kto kołysze do snu, czyta bajki, przytula, karmi, pociesza. Jest obecna 24 na dobę. Ważna i zarazem kochana może okazać się ciocia i nie ma to znaczenia czy jest to “prawdziwa” ciocia, czy “przyszywana”.

Można być ciocią, w różnym wydaniu. Można być zazdrosną ciocią, ciocią na dystans, ale można też być ciocią przyjaciółką, która będzie lekiem na całe zło. Takiej cioci można się zwierzyć z problemów i mieć pewność, że nikomu nie powie. Można się poskarżyć na rodziców, czy też opowiedzieć o swojej pierwszej miłości. Można jej się, poradzić wiedząc, że, zawsze na wszystko znajdzie rozwiązanie.

Jestem ciocią  tą bliską z którą, wiążą więzi krwi, ale też jestem ciocią “przyszywaną”. Tak naprawdę większość z tych moich kochanych urwisów jest już dorosła bądź prawie dorosła. Nie potrzebują już tak tej swojej “starej ciotki”, ale wiedzą, że, zawsze mogą na mnie liczyć.

Jestem ciocią i lubię nią być. Od kilku dni do mojej gromadki “kochanych serduszek” dołączył mały aniołek któremu, też chcę ofiarować swoją miłość, ciepło i czas. Bo wiem, że, najfajniejsza ciocia to nie ta, co obdarowuje prezentami czy upominkami, bo co po zabawkach które, się psują czy po czekoladkach które, się zje. Dzieci potrzebują takiej cioci która, zawsze znajdzie czas na zabawę, rozmowę, która, przytuli i zawsze poda pomocną dłoń. Świetna zabawa i miło spędzony czas na zawsze zostaje, w pamięci dzieci.

Od wychowania są rodzice, a ciocia uczy jak wychowywać rodziców.

Ten wpis dedykuję mojemu najmłodszemu słodziakowi “A”.

 



Pieprzonych cudów nie ma

Po raz kolejny na swoim blogu wracam do tematu: Czy ludzie się zmienią?

Temat ten wydaje mi się bardzo interesujący, ponieważ obserwuję ludzi, dużo czytam i przebywam, w szerokim gronie znajomych, w którym dużo rozmawiamy, dzielimy się swoimi przeżyciami. Każdy z moich znajomych jest na różnym etapie życia. Są małżeństwa, są pary, są rozwiedzeni i są single. Każdy z jakimś bagażem doświadczenia, każdy z inną historią życia.

Ludzie na pewno sami z siebie się nie zmienią. Zmienia ich otoczenie i życie oraz to, co ich w życiu spotyka, ale nikt nie zmienia się tak po prostu. Ludzie się nie zmieniają, bo to wymaga zatrzymania i refleksji nad sobą. Ciężko przecież przyznać się do tego, że to coś z nami może być nie tak. Nie widzimy u siebie błędów, wad i niedociągnięć. Ludzie się nie zmieniają, bo to wymaga poświęceń i wyrzeczeń, a przecież wychodzimy z założenia, że to nie my powinniśmy się zmieniać. Ludzie się nie zmieniają, czasami dorastają i czasami przestają też robić coś głupiego i niedobrego. Przecież alkoholik już zawsze będzie alkoholikiem, ale niepijącym, Zdradzający zawsze będzie zdradzał, tylko będzie bardziej ostrożny.

Nie oczekujmy cudów. Pieprzonych cudów nie ma.

 

 

 



Kochanie niedoskonałego człowieka

Mówią “że po ślubie wszystko się zmienia”. Rzeczywiście coś, w tym jest, nie będę tu opisywała mojego 15 letniego małżeństwa. Skupię się na rozmowach z moimi znajomymi którzy, mają różne spojrzenie i doświadczenie na ten temat, bo coś, w tym jest.

Po ślubie znika magia, nie staramy się tak, wszystko zaczyna być powoli szarą rzeczywistością i rutyną. Powtarzane są te same schematy. Kończą się zaloty. Może dlatego, że miłość przechodzi przez różne etapy i fazy. Namiętność i pożądanie spada. Nie ma już takiej ilości dopaminy (hormonu szczęścia). Zaczynamy stawiać na stabilizację i przywiązanie. Idealizowanie partnera znika. Zaczyna wiać nudą, ponieważ mylnie zaczynamy uważać, że nie musimy się o siebie starać, uwodzić czy zdobywać.

Jeżeli po kilku latach związku małżeńskiego nadal chcemy być, z druga połówką to może warto pomyśleć, jak wyglądał nasz związek przed ślubem, co robiliśmy, jak się zachowywaliśmy, co powodowało, że czuliśmy dreszczyk emocji. Przecież szczęśliwi możemy, być zawsze tylko trzeba ciągle podrzucać do pieca. Oczywiście do “tanga trzeba dwojga” ale zawsze ktoś, w związku musi wykonać pierwszy krok, być bardziej czynny od drugiej osoby. Bierność dwojga nie da nam nic dobrego, wręcz przeciwnie będziemy rozgoryczeni i zrezygnowani. Związek będzie tylko i wyłącznie udręką. Będziemy szukać wyjścia awaryjnego. Czy tego właśnie chcemy? Może warto od czasu do czasu, sprawić ukochanej/ukochanemu drobny prezent (nic kosztownego). W ten sposób pokażemy, że myślimy o drugiej osobie. Mieszkanie pod jednym dachem nie wyklucza wspólnej randki poza domem. Jakiś obiad, spacer czy nawet wypad poza miasto. Komplementy i flirt to jest “klucz” który, niestety został zgubiony przez wiele małżeństw na początku wspólnej drogi.  Zgodzicie się ze mną, że bardzo fajnie byłoby otrzymać np. SMS z jakąś dwuznaczną propozycją, czyżby to nie podniosło atmosfery w związku. Komplementy nie kosztują nic, a tak wiele znaczą, to, że się widzicie codziennie, w różnych momentach nie wzbrania od komplementu. Błąd który, często popełniamy to taki, że komplementujemy tylko w sytuacjach, gdy druga osoba wygląda olśniewająco, bo wybiera się na spotkanie . A czemu nie rzucimy drobnego komplementy typu: “Lubię cię, w tej piżamie, bo tylko ja cię mogę oglądać taką” czy nie brzmi fajnie?!

Drobne, codzienne gesty, docenianie i podziękowanie sprawi, że zestarzejecie się wspólnie i nic nie będzie w stanie zaburzyć waszego szczęścia. Zbudujecie solidny mur przez który, nie będzie, w stanie przebić się zło, pokusy. Każdy, związek ewoluuje, zmienia się i dojrzewa. Tylko od nas zależy czy chcemy w tym uczestniczyć, czy nie.

Tego zabrakło w moim małżeństwie, ale nie zabraknie w nowym związku. Małżeństwo czy związek to praca na cały etat. Tak, praca, a nie coś, co dostajemy w gratisie.

 

 



Archiwalny kawałek dzieciństwa

Ostatnio robiąc porządek, w moich starociach, natchnęłam się na mój pamiętnik. Czytając go, po latach wzruszam się, swoją dziecinną naiwnością. Wpisy były szczerym przelaniem myśli, bez zawiści i krytyki. Czytając kartkę, po kartce przypominam sobie fakty i ludzi o których, już dawno zapomniałam.

Pisałam do poduszki. Opisywałam prawie każdy, dzień. Moje wzloty i upadki, radości i smutki. Moje szkole miłości których, nawet twarzy nie pamiętam, ale są częścią tamtego kawałka życia. Moje pomysły (a było ich masa) które, była wtedy takie nierealne, a teraz  takie prozaiczne. Pamiętnik był takim moim osobistym przyjacielem. Zawsze go miałam przy sobie.

Teraz widzę, w nim kawałek swojego życia, mogę cofnąć się i przypomnieć sobie siebie, sprzed lat. Jaka byłam, co mnie interesowało, co dawało mi szczęście, a co wywoływało smutek, przygnębienie.

Już nie piszę pamiętnika. Pamiętnik to kawałek dzieciństwa. Teraz gdy jestem, już dojrzałą kobietą przelewam swoje myśli, na internetowego bloga. Zdaję sobie sprawę, że odkrywam siebie publicznie, ale jestem na to gotowa.

Ktoś Mi się kiedyś zapytał, czy nie boisz się, że Twoi znajomi będą to czytać i że będą Cię oceniać, krytykować?

Nie zależnie od tego, czy bym pisała, czy nie to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie mnie krytykował, oceniał. Nie jest możliwe, żeby każdy, wszystko akceptował. Każdy, ma, w sobie łatwość, w ocenianiu innych. Nie oczekuję, że każdy, kto tu zagląda i czyta moje, wpisy pozytywnie mnie ocenia. Każdą krytykę i ocenę wykorzystuję jednak do własnego rozwoju.

„To, że krytykujesz moje wady, w żaden sposób nie spowoduje, że Twoje własne znikną”

 



Gdy Ja tonę Ty toniesz razem ze Mną

Żadna z nas po pierwszym spotkaniu nie postawiłaby ani grosza na to, że ta znajomość przerodzi się, w przyjaźń. A jednak mimo różnicy wieku nasza przyjaźń  jest czymś wyjątkowym, bardzo osobistą relacją dwóch kobiet które, były i są na różnych płaszczyznach życia. W tej przyjaźni czuję się bezpieczna, nie muszę udawać kogoś, innego ani przekonywać, że zasługuję na nią. W przyjaźni potrzeba chwili ciszy i milczenia, a zarazem otwartości i dzielenia się przeżyciami. Nie można jednak wymagać, że będziemy “czytać”, w swoich myślach. Jako moja przyjaciółka znasz granicę swojej obecności, w moim życiu. Respektujesz Moje prawo do bycia z innymi. Jesteś niezwykłym towarzyszem, w moim życiu. Jesteś, dla mnie schronieniem, najlepszą “polisą” na życie i lekarstwem w trudnych chwilach.

To, co jest niesamowite, w naszej przyjaźni, to, że, w naszym życiu tak wiele się zmieniło, a my nadal możemy na siebie liczyć. Nie tylko, wtedy kiedy, jest nam źle, ale również, wtedy kiedy, jest nam dobrze. Na przestrzeni lat wiem, że nasza przyjaźń nabrała głębszego poczucia bezpieczeństwa. Nie potrzeba nam codziennych plotek, setek SMS-ów. Nasza przyjaźń dopuszcza sytuację, że możemy się nie słyszeć nawet 2 miesiące i to kompletnie nic nie zmienia.

Byłaś ze mną, gdy kończyłam pewien etap życia, Ja z kolei byłam z Tobą, gdy Ty zaczynałaś swój nowy etap życia. Wyróżniłaś mnie i pokazałaś, że przyjaźń jest dla Ciebie czymś bardzo ważnym, chociaż by wtedy kiedy, poprosiłaś mnie na swojego świadka. Jaki paradoks Ty moim świadkiem na sprawie rozwodowej, a ja twoim świadkiem na ślubie.

Przyjaciel staje się fragmentem naszej biografii, jak data urodzenia, pierwsza szkoła czy imiona rodziców.

 

 

 

 

 



Powrót do pisania

Trochę mnie z wami moi drodzy czytelnicy nie było, ale obiecuję wam, że pisać nie przestanę. Tak jak pisałam, mój blog jest bardzo ważnym elementem mojego życia.

Ten czas, w którym, nie byłam aktywna tu, nie był, czasem zmarnowanym. Trochę czasu poświęciłam na odświeżenie mieszkania które, dzielę z moją córką, a, że jestem z tym sama, trochę czasu mi to zajęło, aczkolwiek mogłam liczyć na pomoc przyjaciół i ktosia, ale mimo wszystko musiałam wszystkiego dopilnować osobiście.

W międzyczasie miało miejsce też bardzo ważne wydarzenie, w którym brałam udział, a mianowicie ślub mojej najwierniejszej i najukochańszej przyjaciółki, ale o tym na pewno dowiecie się, śledząc bacznie, mojego bloga. Podzielę się z Wami przeżyciami które, towarzyszyły mi, w tym dniu tym, bardziej że, byłam tam nie tylko jako przyjaciółka, ale również jako świadkowa.

Uczestniczyłam też przez 3 dni, w największej wakacyjnej imprezie edukacyjnej, w Warszawie. Oczywiście i tym się z Wami podzielę, ponieważ myślę, że nie każdy z was miał okazję, w ten sposób poszerzać swoją wiedzę. W czasie wolnym zwiedzałam stolicę i też chce się podzielić tym z wami.

Również chce się podzielić z wami swoim odczuciem związanym ze zmianami, jakie nastąpiły, w moim i córki życiu.

Dni mijały dość szybko, szarość dnia codziennego i proza życia. O tym wszystkim w kolejnych wpisać, w Małej Strefie Intymności.



Kal­ko­mania z naj­piękniej­szym wzo­rem do naśladowania…Dziękuję Ci Mamo

Za co powinnam Ci podziękować? Myślę, że ta lista podziękować nie miałaby końca. Dziękuję Ci, przede wszystkim za Twoją autentyczność i prawdę, jaką dawałaś mi każdego dnia. Za oparcie, które, miałam od Ciebie od najmłodszych lat. Dziękuję Ci za świadomość, że zawsze mogłam na Ciebie liczyć, niezależnie ile w życiu bym nie spieprzyła, Ty zawsze byłaś i jesteś przy mnie. Nigdy się na Tobie nie zawiodłam, mimo że ja zawodziłam Cię nie raz. Pokazywałaś Mi, że z każdej sytuacji jest wyjście, zawsze dzięki, rozmową z Tobą widziałam światełko, w tunelu.

Jaka jest moja Mama: Najmądrzejszą, najpiękniejszą i wspaniałą kobietą. Kobietą niepowtarzalną. Kobietą o niezwyklej sile, ciepłą i niezwykle mądra. Patrząc na nią każdego, dnia widzę, w jej oczach miłość taką sama co sprzed kilkunastu lat. Wiem, że dla mnie i mojej siostry poświęciła całe swoje życie z wielkim oddaniem. Mama nauczyła, mnie czym jest życie, nauczyła mnie ufać ludziom i umieć doceniać to, co się ma. Mama mnie nauczyła, że nie można być zazdrosnym o to, co inni mają. Mimo że nie wszystko zawsze miałam, na wyciągniecie, ręki to potrafiła swoją siłą i zaradnością dążyć do tego, żebym miała to, co sobie wymarzyłam. Nigdy nie zapomnę jak w latach 80. mama, zamiast sobie kupić robota kuchennego, kupiła mi lalkę murzynkę, którą nazwałam Berta”. Lalkę tą mam do dziś.

Mamo, każdego dnia dziękuję, że Cię mam, wiem, że moje słowa nie oddadzą wdzięczności.

Teraz siedzę z głową odwróconą, w stronę okna, łza kręci mi się, w oku. Wspominam te dawne i jakże beztroskie czasy. Wiem, że nie zatrzymam czasu, zdaję sobie sprawę, że wszystko ma swój kres, ale mogę ten czas uchwycić, w wyjątkowy sposób, ponieważ moja mama jest wyjątkowa.

KIEDY BÓG PRZYDZIELAŁ, MAMY MI WYBRAŁ, NAJLEPSZĄ.



04 maja.

Jutro przypada dzień moich imieniny. Postanowiłam trochę przeanalizować sens tego imienia. Bardzo lubię swoje imię i muszę przyznać, że chyba nabyłam pewne cechy charakteru wraz z nadanym mi imieniem przez rodziców. Czy imię ma na nas wpływ? Próbowałam znaleźć na to odpowiedź.

Osoba o moim imieniu jest zdecydowana i szybka w działaniu, jak również dążąca do tego, aby jej było na wierzchu. Ma w sobie coś z choleryka i nie pozwoli sobą rozporządzać. Z taką szaloną choleryczką nie wytrzyma pierwszy lepszy mężczyzna. To musi być spokojny, cierpliwy i uległy człowiek. Jeżeli chodzi, o relację z mężczyznami dziewczyna o tym imieniu na początku bywa dość agresywna wobec adoratorów, nie jest słodką i delikatną osóbką, za jaką ją biorą mężczyźni. W sferze seksualnej jest wyrachowana i bardzo pewna siebie. Często też rywalizuje, z mężczyznami pokazując im swoją niezależność i samodzielność. Jest zaborcza i przekorna.

Jeżeli chodzi, o życie towarzyskie jest osobą uśmiechniętą i radosną. Lubi towarzystwo i życie na wysokich obrotach. Łatwo dostosowuje się do otoczenia, ale nie ulega wpływom innych ludzi. Ceni sobie każdego swego przyjaciela. Jest wobec niego uczciwa, lojalna i oddana.

Dziewczyna o tym imieniu od najmłodszych lat próbuje rządzić i przejąć stery gdziekolwiek się znajdzie. Często kieruje się intuicja, ale też stawia na inteligencję i doświadczenie. Wybiera zawody, które pozwalają jej działać i rywalizować, ponieważ nie usiedzi, spokojnie za biurkiem wpatrując się monotonnie w cyferki na monitorze.

Muszę stwierdzić, że wszystko się zgadza. Osoby, które mnie znają, myślę, że też uznają, że jest 100% tego we mnie.

 

 



Szczera do bólu Ja.

Będąc, 15 lat w związku nie zwracałam uwagi na pewnie rzeczy, przyjmowałam to, co było, ale teraz gdy już ten etap mam za sobą inaczej patrzę na związek. Teraz najważniejsze jest dla mnie być docenianą i kochaną. Zaufanie i poszanowanie prywatności to jeden z elementów, które są dla mnie bardzo istotne. Nie wyobrażam, sobie tworząc nowy związek, że partner przegląda mi moją korespondencie, maile, SMS czy wiadomości na Facebooku, Skypie bez mojej zgody.

Nie można budować związku i nie mieć do siebie zaufania. Jak można, żyć z drugim człowiekiem czując ciągle napięcie, kontrolę, że na każdym kroku on zdradza, oszukuje. Trzeba zrozumieć, że ciągła kontrola i brak poszanowania dla prywatności jest CHORE.

Kolejnym ważnym elementem, na który zwracam szczególną uwagę to czułość i bliskość. Normalny związek to taki gdzie partnerzy nie mają problemu z czułością i przytulaniem się. W fajnym i normalnym związku tego nie brakuje. Fajny związek to dla mnie taki gdzie mogę być sobą, gdzie nie będę cenzurować swoich myśli, emocji, uczuć, żartów czy obaw. Chcę móc mówić, na co mam, ochotę wiedząc, że mój partner nie będzie mnie oceniał.

Nie wyobrażam, sobie teraz być z kimś z kim nie jestem wystarczająco blisko emocjonalnie. Ktoś, kto nie będzie mówił mi o swoich emocjach, odczuciach, o tym, co go bawi, smuci, drażni. Teraz już wiem, że to nie jest normalne, aby tworzyć związek z kimś, kto nie mówi, wprost co czuje. Bardzo sobie cenię rozmowy, możliwość wymiany myśli, czy poglądów, ponieważ jest to zajebiste emocjonalne zbliżanie się do siebie. Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ to pozwala w pewnym momencie osiągnąć porozumienie bez słów.

Przez długi czas żyłam, w związku gdzie nie było szacunku. Nie będę pisała, że mój były mąż nie miał do mnie szacunku (bo nie miał) w pewnym momencie oby dwoje przestaliśmy się szanować. Teraz niezależnie jak bardzo by mnie pociągał partner i jak bym była zauroczona lub zakochana bez szacunku taki związek nie będzie miał racji bytu. Teraz na tym punkcie mam obsesję. Szacunek to ogromne słowo i nie jest łatwo się go nauczyć.

Wspólna radość to kolejny element, na który teraz kładę duży nacisk. Jestem pełna żartów. Jest, we mnie mnóstwo pozytywnej energii i humoru i tego samego oczekuję od partnera. Obrałam taki styl życia. Pozytywne nastawienia do świata to dla mnie podstawa. Chce cieszyć się życiem i przeżywać je z kimś, z kimś takim jak TY.

 

 



Księżniczka odpychająca mężczyznę.

Jaką jestem kobietą? Hmm tu pole do popisu zostawiam Wam Panowie. Mimo że jestem kobietą i powinnam, się solidaryzować z innymi kobietami to powiem, że jestem w tej sprawie inna”. Większość kobiet jest wkurwiająca.

Kobieta szuka księcia z bajki, współczesnego supermena a jak go już znajdzie to nagle nie chce mu usługiwać, przestaje dbać o sobie. Z kocicy staje się zwykłą szarą myszą, która nie ma apetytu na życie. Nic jej się nie chce, zmęczenie zawsze bierze górę, Skupia się na własnym komforcie. Ciągle strzela Focha o byle co. Nie chce jej się ruszyć dupy z domu, jest pesymistką i tym zaraża swojego faceta. O sferze seksualnej nie wspomnę, bo tu bym za mocno chyba popłynęła w ocenie takich kobiet. Powiem, tylko że na początku, aby, zdobyć faceta byłaby, w stanie robić piruety na jego penisie a po zdobyciu już tego upragnionego (odebranego innej) nagle nie lubi podejmować wyzwań, nie ma w jej życiu miejsca na spontaniczność. Oczekuje, że rzeczy się po prostu staną.

Mężczyzna pragnie zajebistej kobiety, a nie księżniczki z ciągle niezadowoloną miną. Twoje ciągłe roszczenia wobec niego uwierz, mi przyniosą odwrotny skutek od zamierzonego. On oczekuje od Ciebie, abyś była spontaniczna, pełna wyzwań. Zgadzaj się na jego propozycję, przecież Cię to nic nie kosztuje, robisz to dla swojego ukochanego, którego wybrałaś na towarzysza swojego życia. Jeżeli zaproponuje, Ci wypad na weekend to powiedź, że to uwielbiasz i że już się pakujesz. Daj mu poczuć, że o tym właśnie marzyłaś. Jeżeli będzie chciał zostać w domu i obejrzeć z Tobą film, z lampką wina z zakończeniem w łóżku i uprawiając, z Tobą szalony sex to pokaż mu, że właśnie tego dziś pragnęłaś, że uprawianie z Nim seksu jest najpiękniejszym doznaniem i że z żadnym innym mężczyzną nie było Ci tak dobrze w łóżku, jak z nim.

Zastanów się, czy szukasz partnera, czy naprawiacza po nieudanych związkach, których w Twoim życiu było wiele. Mężczyzna marzy o kobiecie, która przeżywa życie w każdej sekundzie, która wie jak podkreślić swoją kobiecość. Bądź kokietką swojego mężczyzny. Prawdziwy mężczyzna nie chce, zmieniać kobiety pod siebie chce mieć równą sobie partnerkę.